konsultacje ZDALNE

Spotkajmy się w przestrzeni on-line, by w codzienności tak z samą sobą, jak i z innymi mieć się tylko coraz lepiej.

TERAZ:

*boisz się i jest Ci smutno?

*nowe wyzwania przytłaczają swoją ilością?

*czujesz się pogubiona?

*osamotniona?

*nie wiesz jak dalej będzie?

Gdy przychodzi zagrożenie, wszyscy je przeżywamy, choć każdy inaczej.

Chcesz porozmawiać? Chcesz się wypłakać? Chcesz, by było choć trochę lżej?


Umów się na videorozmowę.

Po ukojenie.

Po łagodność.

Po wsparcie.

Aby przez chwilę bać się bezpiecznie.

Aby zobaczyć sens i nadzieję.

Aby poczuć ciszę i spokój.

Coraz głośniej ryczy sygnał karetki. Jej sanitariusze sprawnie zakładają mi kołnierz ortopedyczny. Przy głuchym trzasku klamry zamykam oczy. W szpitalu, lekarz pewny diagnozy, słowami:

„Złamanie! Siódmy-szyjny” – przeszywa mi struchlały, napięty – nadzieją do końca – mózg.

Powtarzanie sobie: „Wszystko jest dobrze!” okazuje się płonne. Do jasnej cholery! To było ostatnie prześwietlenie, które oglądał. Już miałam usłyszeć: „3 dni odpoczynku i powrót do pracy”, co i tak byłoby klęską.

Nie zgadzam się! Zostawcie mnie w spokoju. Szlochając otulam się rozczarowaniem. To koniec! Sens życia kuli się jak mysz pod miotłą. Umysł tonie w czarnej otchłani, a ciało jakby nie moje. Otępiały wzrok wbijam w pieprzony sufit, a kapanie kroplówki bębni: „dla-cze-go-dla-cze-go” Złość miesza się z bezradnością, a w myślach puste życzenie:

Chcę wstać!

Nagle, do żyły wpada kolejna kropla. Inna – jej „kap”jest jak huk startera. Życie ogłasza: „Falstart! Masz drugą szansę…”

Wyrywa mnie z odrętwienia.
Obudź się! Żyj chłonąc każdy dzień.

Mam mieszankę wdzięczności i przerażenia – TAK! Żyję! Mam całą twarz, ręka boli ale na swoim miejscu, mam czucie całego ciała.

Dociera do mnie, jak po upadku z konia, odzyskuję świadomość szurając lewym bokiem po wybojach drogi. Zdezorientowana szukam punktu odniesienia ale obrazy mkną zbyt szybko. W głowie tętent i świst galopu, a kopyta złowieszczo i rytmicznie muskają mi policzek i włosy.

Nie wiem, że właśnie milimetry i sekundy decydują o moim życiu. I tamta, ratująca mnie myśl: „Aga! Puuść te wodze!” Uwolniony koń pędzi przed siebie, a ja w bezruchu, sama na leśnej drodze, ogłuszona dziwną ciszą. Jest nieswojo. Brrr

Listopad 2002r. Turnus rehabilitacyjny dla dzieci dobiega końca. Tego dnia, dwie godziny wcześniej, na prośbę zespołu, jako kierowniczka działu hipoterapii, decyduję: „Konie na wybieg, trening jutro, ale Naparstka przegalopuję w lesie. Musi się rozprostować!” Jestem pełna wigoru, planów i zaangażowania w to co robię, a teraz bezradna i pozbawiona podstawowej wolności.

Potrzebuję pomocy, wsparcia, towarzyszenia w bólu, zrozumienia, cierpliwości, czasu, a najbardziej ufności, że to ma jakiś sens, jakikolwiek. Nikt nie wie co będzie dalej? Tonę wciągnięta wirem niepewności jutra, tygodnia, dalszego życia.

Przez miesiące odwiedzam lekarzy niezliczoną ilość razy, kolejne rtg i nijakie „trzeba czekać”. Operacja, konieczność czy szansa?

Dylemat do zwariowania. W końcu – profesor – decyzyjny wybawca, mówiąc: „ryzyko uszkodzenia rdzenia jest zbyt duże, operacja wykluczona, niestety powikłania nieznane”, budzi mnie z letargu kompletnego zagubienia. Ulga jest jak rzeka po otwarciu tamy. Wzruszenie i łzy i radości dodają mi skrzydeł i choć idealnie nie jest, w kałuży znów widzę niebo.

Stopniowo odzyskuję umiejętności. Podwajam radość, ze swobodnie umytych naczyń, samodzielnie wyrzuconych śmieci, zrobionych zakupów, ze spaceru, z kąpieli, upieczonego ciasta.

Dzisiaj, każdy dzień traktuję jak podarunek, jestem czujna na bycie w „tu i teraz”. Mam świadomość ulotności i doceniam codzienność taką jaka jest.

Nazywam się Agnieszka Kaźmierczak

Pomagam wrażliwym kobietom lepiej się rozumieć i prawdziwiej żyć. Moim hasłem przewodnim jest: “U/Słyszeć siebie” bo głęboko wierzę, że dzięki usłyszeniu najpierw siebie, dzięki jasności o co nam chodzi, stajemy się prawdziwi i autentyczni dla relacji z drugim człowiekiem. To jest coś co łączy małych i dużych. 

Zawodowo, od ponad 20 lat wspieram dzieci o szczególnych potrzebach rozwojowych i ich rodziców. Pracowałam w ośrodku rehabilitacyjnym, w przedszkolu, w szkole oraz jako niezależny pedagog specjalny/terapeuta. Mam za sobą setki godzin szkoleniowych. Między innymi, w 2013 ukończyłam Kurs dla zaawansowanych z zakresu Psychoterapii Systemowej Indywidualnej, Par, Rodzinnej i Grupowej, wraz z kursami doszkalającymi. Szczególnie ważny jest dla mnie „Systemowy coaching dla rodziców”. Dzięki temu, umiem dostrzec, to co trudne, w szerszym ujęciu różnych zależności. A to ułatwia wprowadzanie potrzebnych zmian. Na stałe. Ponadto, od kilku lat, fascynuję się filozofią komunikacji serca M. Rosenberga. Jej zasady poznałam jako uczestniczka, a następnie asystentka na specjalistycznych warsztatach. To, dzięki komunikacji serca, doświadczam, czym jest głęboki kontakt z drugim człowiekiem. Raz wychodzi mi to lepiej, kiedy indziej mało fajnie. Ale akceptuję to! Bo kształtowanie świadomości siebie to proces, w którym tak samo Ty, jak i Ja, mamy prawo do potknięć i błędów. Ważne, by każdego dnia próbować jeszcze raz.

Jeśli masz ochotę poznać mnie bardziej, to:

1. posłuchaj

Kliknij tutaj: Głośny szept.

2. zobacz certyfikaty

Mam za sobą setki godzin szkoleniowych i superwizyjnych:

Kliknij tutaj!

3. poczytaj o doświadczeniu

Mam życiowy przywilej doświadczać pięknych spotkań:

Kliknij tutaj!

Zapisz się na listę priorytetową, a o terminach, szczegółach i dostępności miejsc poinformuję Cię w pierwszej kolejności.

konsultacje dla dorosłych


KOSZT:

50 minut - 120,00pln

110 minut - 210,00pln
PŁATNOŚĆ: 
przelew bankowy na podstawie, którego wystawię rachunek i wyślę pocztą elektroniczną



Jestem po to,
by Tobie było łatwiej.

zajęcia dla dzieci



MALUCHY - z towarzyszeniem mamy - czas trwania - 30 minut. nieodpłatne do odwołania

STARSZACY - samodzielnie - czas trwania - 60 minut. - koszt 80,00pln

RAMY CZASOWE:

do odwołania w godz. 10.00-18.00

1. wtorek

2. środa

3. czwartek

4. piątek

Jestem pedagogiem specjalnym i terapeutą. Dla mnie Komunikacja Serca, to filozofia i sposób życia. To decyzja o tym, jak traktuję siebie, innych i wszystko co mnie otacza. Jeśli chodzi o relacje z innymi, to oparcie się na potrzebach, rozumianych jako to, czego pragniemy ale nie jest rzeczą materialną, co swoją drogą było dla mnie fascynująco odkrywcze, prowadzi do obustronnego zrozumienia i zadowolenia. Któż z nas nie potrzebuje akceptacji, zrozumienia czy bycia wziętym pod uwagę? I to bez względu na to czy mówi, czy nie, czy trochę, czy innym językiem. Bo zobacz, chociaż głosu rzeczywiście czasem nie mamy, to język wyrażania siebie mamy zawsze. Dla mnie to oczywiste, że kontakt budują słowa mniej niż intencje. Ścieżka budowania relacji z innymi, w oparciu o własną autentyczność emocjonalną wymaga odwagi. Odwagi, którą ogromnie cenię i lubię.

Gdy patrzę na to zdjęcie, to jestem…

wyciszona i troszkę rozżalona. Bo kontakt z naturą jest dla mnie ważny. W górach byłam ostatnio, jakieś 2 lata temu, a od kilkunastu miesięcy spędzam czas na świeżym powietrzu o wiele rzadziej niż to lubię. Dlatego umawiam się z sobą, że od jutra, to znaczy od poniedziałku 29 lipca 2019r. przynajmniej jeden raz w tygodniu będę wychodzić na spacer do lasu lub na łąkę, na minimum 60 minut.


Gdy patrzę na to zdjęcie, to jestem…

też trochę rozbawiona i zażenowana. Na zdjęciu widać, że mam torebkę przewieszoną przez lewe ramię, co mi umknęło przy wybieraniu zdjęcia jako ilustracji do “zeszytu ćwiczeń dla mam”. Wiąże się z tym anegdota, która towarzyszyła mi przynajmniej przez dwa lata od powrotu z wyprawy, o tym jak to można “wystroić się w torebkę wielkomiejską w góry”. Ważna dla mnie jest autentyczność i humor. Dlatego zdjęcie zostawiam. :) 

Każdą niejasność pomogę Ci rozwikłać, najlepiej jak umiem. Nie zawsze wszystko da się "od ręki"? - Tak też może być. Najważniejsze to zacząć

!Za kompas posłużą nam: Spokój + Ufność + Energia!

Do zobaczenia!

dumna Twórczyni bloga: 
uslyszecbyzrozumiec.pl

.