Przyjmij i doceń swoją wrażliwość!

Często ogarnia Cię wzruszenie w chwilach gdy innych to dziwi? Bywa, że masz coś powiedzieć ale głos wbrew Tobie łamie się? Czasem mało dyplomatycznie wybuchasz, a potem po nocach zastanawiasz się jak to załagodzić? Uwielbiasz spontaniczną radość z byle liścia na drzewie ale inni tego nie widzą?

*coś ostatnio Ci smutno

*jakoś częściej dopada rozczarowanie

*czujesz się przytłoczona

*jesteś skryta

*a zanim coś powiesz to długo szukasz słów?

Jest NAS całkiem sporo!

Tworzymy społeczność kobiet, dla których oczywiste jest, że kontakt budują słowa mniej niż intencje.

To naturalne, że każdej z nas przytrafia się, że:



znowu BEZ SENSU nakrzyczałaś, choć wcale tego nie chciałaś



znów pomyślałaś kiepsko o sobie, bo nie jest tak jak miało być



z czegoś zrezygnowałaś - ZNOWU

ale i tak, TY!

  1. Chcesz coraz więcej swobodnej odwagi.

  2. Chcesz lekkich dialogów nawet na trudne tematy.

  3. Chcesz poszanowania dla każdego takim jaki jest.

  4. Marzysz o "ciepłym i puchatym" we wszystkich relacjach.

  5. Lubisz harmonię.

Czy tak?

Wyobraź sobie, że masz pod dostatkiem tego co daje:

SPOKÓJ

Poczuj, że bez względu na wrzawę dookoła stanowisz enklawę ciszy dla siebie i innych.

PEWNOŚĆ

Pomyśl, jak by to było, gdybyś w trudnych chwilach była jak latarnia morska dla marynarzy, a mądre rady innych stanowiły jedynie blade tło decyzji wynikających z Twojej intuicji.

ENERGIĘ

Wyobraź sobie, że w swojej codzienności w głowie zamiast pytań i wątpliwości chrzęszczących jak żwir pod oponami, masz wachlarz rozwiązań na różne sytuacje.

Brzmi nieźle. Prawda?

I takie jest.
Kluczem są nasze POTRZEBY!

Potrzeby ujmowane w filozofii Komunikacji Wspierającej M.Rosenberga, jako wyraz energii życiowej.

Bo - Cokolwiek robimy, albo czasem nie robimy, to po to by zadbać o coś, co jest życiowo dla nas istotne. Wszyscy na Ziemi mamy tak samo. Tyle, że na poszczególnych etapach życia, co innego jest dla nas priorytetem. To też zmienia się w zależności od tego, co nas spotyka na co dzień. Jest około 100 potrzeb wspólnych wszystkim ludziom, bez względu na to ile mają lat, gdzie mieszkają, albo czym się każdego dnia zajmują. Działamy dla zaspokojenia własnych potrzeb. Za każdym naszym zachowaniem kryją się potrzeby. Gdy umiemy je odczytywać i za nimi podążać to zawsze działamy zgodnie z tym co jest naturalne, odpowiednie i jedyne możliwe do przyjęcia.


Potrzeba, to coś innego niż to, co da się wziąć do ręki,
dotknąć czy zrobić. Jest jak nurt w rzece.

*****

Niby proste, a bywa bardzo niełatwe!

Czerwiec 2008 roku – kończę etatowy staż w szkole specjalnej dla dzieci z autyzmem; to jest 10 lat od ukończenia studiów i deklaracji, że od razu będę nauczycielką.

W pierwszej placówce kilka lat wcześniej, pani dyrektor zerkając z niezadowoleniem, podpisuje moją prośbę o rozwiązanie umowy, po pierwszym semestrze. Mówi: „Wie pani, że nie muszę tego robić?

Ale nie stanę pani na drodze. Wiem, jak ważne jest, by iść za sercem”. Obu nam żal zaciska obręcz na gardle. Jestem zaangażowanym pracownikiem i bardzo lubię swoich uczniów. Życie płynie dalej a my, w pełnym porozumieniu, bierzemy odpowiedzialność za sytuację.
Łączymy siły, by dzieci i ich rodzice, jak najszybciej poznali nową wychowawczynię, bym zdążyła wszystko przekazać.

Tak też się dzieje.
Dzięki temu, wyrzuty sumienia, czy też poczucie winy, łagodnie zamieniają się w tryskającą radość. Czekają na mnie konie, a z nimi posada instruktora jazdy konnej i hipoterapii.

Wracam do żywiołu, który utraciłam wraz z szefem zmieniającym siedzibę ośrodka rehabilitacyjnego o 70 km dalej.

Moje szczęście, niestety, rozbija się o prawa nowego pracodawcy, który zwleka z umową. No cóż. Teraz już odwrotu nie ma.
A miało być tak pięknie. Jest zwyczajnie pracowniczo, czasem trudno, mięśnie bolą, oczy płaczą a dusza chciałaby mieć wolne popołudnie. Ale są konie i zadowoleni klienci.

Potem zmiana pracy, nieszczęśliwy upadek z konia i ośmiomiesięczne zwolnienie lekarskie bez pewności, że odzyskam sprawność pozwalającą mi realizować pasję. Wtedy, stanowczo i dumnie, mówiłam, że bez koni coś by we mnie na zawsze zgasło.

Nie wiedziałam, że te słowa to spust samospełniającej się przepowiedni. Przewijając kilka lat dalej.

Mój wewnętrzny motor, niespożyta energia i optymizm gaśnie 12 stycznia 2018 roku.

Nieoczekiwanie, odchodzi moja klacz – Fryga.

Jestem z nią w leśnej stajence do ostatniego bicia serca. Po ciężkiej nocy, na cito wjeżdża weterynarz. Na moją prośbę wszystko mi tłumaczy, choć nie jestem w logicznym kontakcie.

Po czym, cudownie milknie.

Jestem niema. Jak kamera, mechanicznie rejestruję najmniejszy ruch, szelest, zapach stajni, lekarstw, temperaturę powietrza, kolejne wierzgnięcia konia, golenie kawałka sierści, dezynfekcję i wenflon i te kolejne wstrzyknięcia i ciszę. Pani jest delikatna i uważna na każde poruszenie. Nagle patrzę

… z niedowierzaniem!

Pani głaszcze Frydzię. Widzę to kątem oka, przełykam szloch. Rozczulam się. Ten moment jest najważniejszy. Obca osoba, a jednym gestem daje mi absolutne wsparcie i zrozumienie.

Moje serce zalewa wdzięczność! Bije jak oszalałe. Przymykam oczy.

To chwila doświadczania misterium życia gdy, się kończy. Jestem jak w transie, nieobecna tak normalnie. Raczej gdzieś tam, przed Tęczowym Mostem. Szukam spokoju i delikatności. To jest trudny czas, ale ja dokładnie wiem czego teraz potrzebuję. Umiem o to poprosić tak jak i postawić granicę gdy coś burzy harmonię smutku. Chcę intymności.

Kilka tygodni później zapada decyzja o likwidacji dopiero co założonej Fundacji Wspierania Rozwoju „Kropla”. Można powiedzieć, że jej Statut to check-lista mojego spełnienia zawodowego. Teraz transformowanego. Rezygnuję z kilku projektów. W ogóle zwalnia-m.

Stan odrętwienia trwa kilka miesięcy. Trudno pogodzić się z rozerwaną relacją, przyjąć stratę wyczekanego, spełnionego marzenia. Nie ma dobrego pocieszenia.

To był mój piękny złoty koń. Mądry, doświadczony życiem, nauczyciel szacunku, słuchania, autentyczności.

Teraz, między innymi, pozbierać się, pomaga mi to – co wydarzyło się 5 lat wcześniej.

Poznań, restauracja i my na górze w dziecięcej bawialni – grupa ćwicząca empatię. Zabiera mnie tam koleżanka. Jestem pewna że wiem o co w tym chodzi, przecież właśnie skończyłam Kurs Zaawansowany Psychoterapii Indywidualnej i Rodzinnej.

Ale nie!
Bynajmniej nie rozmawiam tak jak oni. Jestem pod wrażeniem wielości określeń na uczucia, wielości uniwersalnych potrzeb każdego z nas. To ma sens!
Ba! To dla mnie wisienka na torcie kompetencji terapeutycznych. Zaintrygowana, zaciekawiona i łajająca siebie, że TEGO jeszcze nie wiem czy nie umiem ze spotkania na spotkanie, nabieram wprawy i płynności.

Po szkoleniach specjalistycznych z Porozumienia Bez Przemocy, dwa lata później z ogromnym przejęciem, asystuję Agnieszce – jedynej certyfikowanej trenerce NVC w Wielkopolsce, w jej autorskim warsztacie.

Moja postawa wobec życia wydoroślała. Opiera się o zasadę wygrany – wygrany.

Kosztuje mnie sporo wysiłku, a nawet kilka wydawało się cennych znajomości. Jednak daje świadomość, spełnienie, wolność i dlatego idę tą ścieżką dalej. To dla mnie stała weryfikacja siebie, swoich wyborów i działań.

Fakt, poprzeczka idzie coraz wyżej i czasem zachowuję się mniej udolnie niż bym chciała ale w tym wszystkim mam też i łagodność, bo tak jak każdy – mam prawo być nieidealna.

Pokażę Ci, jak lepiej rozumieć siebie i łatwiej komunikować się z innymi.

Zrobię to na bazie 4 kroków komunikacji serca M. Rosenberga. Dzięki nim, nauczysz się:

  • posługiwać językiem faktów, zamiast ocen, a to tu często rodzą się napięcia i konflikty;
  • nazywać swoje potrzeby i nie mam tu na myśli rzeczy materialnych. O nie!
  • elastycznie wybierać, co chcesz w danej chwili zrobić, a to daje niezwykłą wolność;
  • prosić, o to co Tobie sprzyja, co Cię wspiera, a gdy trzeba – żądać.
  • z coraz większą lekkością i swobodą być blisko innych. Blisko, jak nigdy wcześniej.

To jest cudowna podróż, która wciąga jak szlak górski.

  • Nawet jeśli go znasz to za każdym razem widzisz i przeżywasz inaczej;
  • On sam dostarcza Ci coraz to nowych wyzwań i satysfakcji;
  • Czasem dostajesz lekcję burzy, wichury czy kontuzji;
  • Idąc, wciąż ubogacasz się o nowe wrażenia, wspomnienia i apetyty;
  • A pokonując kolejne doliny i wzniesienia, nieustannie uczysz się tak zatrzymania i pokory jak i zachwytu.

Zgadza się? Bo życie tak ma! Pewnego nic i rutyny brak.

Nazywam się Agnieszka Kaźmierczak

Pomagam wrażliwym kobietom lepiej się rozumieć i prawdziwiej żyć.
Moim hasłem przewodnim jest: “U/Słyszeć siebie” bo głęboko wierzę, że dzięki usłyszeniu najpierw siebie, dzięki jasności o co nam chodzi, stajemy się prawdziwi i autentyczni dla relacji z drugim człowiekiem. To jest coś co łączy małych i dużych. 

Rozumiem Twoje trudy i rozterki.

Zawodowo, od ponad 20 lat wspieram dzieci o szczególnych potrzebach rozwojowych i ich rodziców. Pracowałam w ośrodku rehabilitacyjnym, w przedszkolu, w szkole oraz jako niezależny pedagog specjalny/terapeuta. Mam za sobą setki godzin szkoleniowych. Między innymi, w 2013 ukończyłam Kurs dla zaawansowanych z zakresu Psychoterapii Systemowej Indywidualnej, Par, Rodzinnej i Grupowej, wraz z kursami doszkalającymi. Szczególnie ważny jest dla mnie „Systemowy coaching dla rodziców”. Dzięki temu, umiem dostrzec, to co trudne, w szerszym ujęciu różnych zależności. A to ułatwia wprowadzanie potrzebnych zmian. Na stałe. Ponadto, od kilku lat, fascynuję się filozofią komunikacji serca M. Rosenberga. Jej zasady poznałam jako uczestniczka, a następnie asystentka na specjalistycznych warsztatach. To, dzięki komunikacji serca, doświadczam, czym jest głęboki kontakt z drugim człowiekiem. Raz wychodzi mi to lepiej, kiedy indziej mało fajnie. Ale akceptuję to! Bo kształtowanie świadomości siebie to proces, w którym tak samo Ty, jak i Ja, mamy prawo do potknięć i błędów. Ważne, by każdego dnia próbować jeszcze raz.

Jeśli masz ochotę poznać mnie bardziej, to:

1. posłuchaj

Kliknij tutaj: Głośny szept.

2. zobacz certyfikaty

Mam za sobą setki godzin szkoleniowych i superwizyjnych:

Kliknij tutaj!

3. poczytaj o doświadczeniu

Mam życiowy przywilej doświadczać pięknych spotkań:

Kliknij tutaj!

Zapraszam Cię bardzo serdecznie!

Zapisz się na listę priorytetową, a o terminach, szczegółach i dostępności miejsc poinformuję Cię w pierwszej kolejności.

Poznając i stosując zasady komunikacji serca:

  • osiągniesz spokój wewnętrzny;
  • zyskasz elastyczność swojego działania, nie tylko w sytuacjach kryzysowych;
  • uznasz błędy za naturalny efekt uczenia się;
  • zadbasz o poziom wewnętrznej energii;
  • wzmocnisz swoją autentyczność.

A wszystko, w uszanowaniu samej siebie i innych.

Brzmi jak utopia?

Zgadzam się, bo pamiętam, jak i mnie to zaskoczyło.

Do dziś, jestem urzeczona mocą znajdowania rozwiązań, które są dobre tak dla jednej jak i drugiej strony! I nikt nie musi z niczego rezygnować. Owszem! Poszukiwanie czasem jest trudne, a nawet boli. Jednak jest możliwe.

Nie obiecuję, że będzie łatwo. Ale na pewno WARTO!

krok 1

OBSERWACJA – własne spostrzeżenia pozbawione osądów i interpretacji. Opis tego co widzę, słyszę, czuję, dotykam tak, że nikt nie może powiedzieć „To nieprawda!”


krok 2

UCZUCIA – to, co w danej chwili przeżywam. Informacja o tym, na ile w moim życiu dzieje się dla mnie dobrze. Im częściej doświadczam stanów przyjemnych, tym wiodę życie bardziej spełnione. A im więcej mam w sobie uczuć mniej przyjemnych, tym większy ALARM by zadbać o to co ważne. Inaczej oddalam się od dobrego bycia z sobą i z innymi. Choć, uczucia tak jedne jak i drugie, są w życiu nieodzowne i równie ważne!

krok 3

POTRZEBY – to napęd do działania i wyraz energii życiowej. Cokolwiek robię albo nie robię, mam na celu zadbanie o ważną dla siebie wartość. Tak ja jak i inni, również gdy mówię „nie”. Potrzeby wszystkich są ważne i mogą być, przynajmniej usłyszane i wzięte pod uwagę.

krok 4

PROŚBY – to wyraźne i wprost zwrócenie się o wsparcie, w zadbaniu o swoją wartość/potrzebę, w sposób jaki najbardziej lubię. Prośba przyjmuje odmowę bez uszczerbku dla relacji. Jest konkretna, osadzona w czasie i podlega negocjacjom.

Program na 2 dni:

  1. Poznajmy się.
  2. Obserwacja – znamiona, użyteczność komunikacyjna.
  3. Świat uczuć jako wyraz wewnętrznego dobrostanu.
  4. Potrzeby uniwersalne, a ich indywidualna realizacja.
  5. Sztuka wyrażania próśb.
  6. Żądanie w obliczu "nie".
  7. Empatia dla siebie.
  8. Empatia na co dzień.
  9. Moc wdzięczności.
  10. Podsumowanie i ewaluacja warsztatu.

GDZIE:

Poznań,
ul. Marcelińska 62b/23

KOSZT:

2x8h zegarowych / 2 dni w godz. 10.00 - 18.00
(w tym przerwy obiadowe) 
430,00pln

ILOŚĆ MIEJSC:

W trosce o komfort,
na spotkanie
zapraszam 8 kobiet.

KOMU ODRADZAM?
TEN WARSZTAT NIE JEST MOJĄ NAJSZCZĘŚLIWSZĄ PROPOZYCJĄ DLA CIEBIE,

    • jeśli wierzysz, że Twoje szczęście leży w zmianie innych :(
    • jeśli zdecydowanie wolisz rozmowę w cztery oczy -->>>

      Wtedy zapraszam Cię na sesje indywidualne do gabinetu w Poznaniu na ul. Marcelińskiej 62b/23. Lub, gdy szukasz kontaktu z naturą, umówmy się 30 km dalej na wolnej przestrzeni, w otulinie Puszczy Zielonki. Pomogę Ci w poradzeniu sobie z zalewającymi Cię trudnymi emocjami i uczuciami, tak byś miała panowanie nad tym co i kiedy robią w Twoim życiu. W opłakaniu Twoich utraconych pragnień i marzeń. W uznaniu za wartościowe tego na co wpływ wciąż masz. W spojrzeniu na innych z ich własnym zestawem doznań i uczuć, za którymi stoją konkretne potrzeby. W wytrwaniu w swoich postanowieniach.

    Bez względu na decyzję co do spotkania -

    Przyjmij i doceń swoją wrażliwość!

    Jestem pedagogiem specjalnym i terapeutą. Dla mnie Komunikacja Serca, to filozofia i sposób życia. To decyzja o tym, jak traktuję siebie, innych i wszystko co mnie otacza. Jeśli chodzi o relacje z innymi, to oparcie się na potrzebach, rozumianych jako to, czego pragniemy ale nie jest rzeczą materialną, co swoją drogą było dla mnie fascynująco odkrywcze, prowadzi do obustronnego zrozumienia i zadowolenia. Któż z nas nie potrzebuje akceptacji, zrozumienia czy bycia wziętym pod uwagę? I to bez względu na to czy mówi, czy nie, czy trochę, czy innym językiem. Bo zobacz, chociaż głosu rzeczywiście czasem nie mamy, to język wyrażania siebie mamy zawsze. Dla mnie to oczywiste, że kontakt budują słowa mniej niż intencje. Ścieżka budowania relacji z innymi, w oparciu o własną autentyczność emocjonalną wymaga odwagi. Odwagi, którą ogromnie cenię i lubię.

    Gdy patrzę na to zdjęcie, to jestem…

    wyciszona i troszkę rozżalona. Bo kontakt z naturą jest dla mnie ważny. W górach byłam ostatnio, jakieś 2 lata temu, a od kilkunastu miesięcy spędzam czas na świeżym powietrzu o wiele rzadziej niż to lubię. Dlatego umawiam się z sobą, że od jutra, to znaczy od poniedziałku 29 lipca 2019r. przynajmniej jeden raz w tygodniu będę wychodzić na spacer do lasu lub na łąkę, na minimum 60 minut.


    Gdy patrzę na to zdjęcie, to jestem…

    też trochę rozbawiona i zażenowana. Na zdjęciu widać, że mam torebkę przewieszoną przez lewe ramię, co mi umknęło przy wybieraniu zdjęcia jako ilustracji do “zeszytu ćwiczeń dla mam”. Wiąże się z tym anegdota, która towarzyszyła mi przynajmniej przez dwa lata od powrotu z wyprawy, o tym jak to można “wystroić się w torebkę wielkomiejską w góry”. Ważna dla mnie jest autentyczność i humor. Dlatego zdjęcie zostawiam. :) 

    Przyjdź!

    Jeśli chcesz poszanowania dla każdego takim jaki jest. Jeśli chcesz coraz więcej swobodnej odwagi i lekkich dialogów nawet na trudne tematy. Jeśli marzysz o "ciepłym i puchatym" we wszystkich relacjach! 

      Jestem po to, by Tobie było łatwiej.

      Każdą Twoją niejasność rozwikłam najlepiej jak umiem. Nie zawsze "od ręki"? - Tak też może być. Najważniejsze to zacząć

      !Za kompas posłużą nam: Spokój + Pewność + Energia!

      Do zobaczenia!

      dumna Twórczyni bloga: 
      uslyszecbyzrozumiec.pl

      .