Odetchnij i wzmocnij siebie, nawet jeśli okoliczności to ciągłe wyzwanie.

"Komunikacja serca mamy" - warsztat wspierający dla mam dzieci wrażliwych.

Jak zaakceptować to co za trudne i cieszyć się z tego co niewidoczne?



Dziś był ten poranek kiedy znowu nakrzyczałaś, choć wcale tego nie chciałaś?



A może dzisiaj znów pomyślałaś kiepsko o sobie, bo nie tak jak jest miało być?



Czy Twoje serce zbyt często ściska żal, a łzy płyną skrytą strugą bo Twoje dziecko wciąż jeszcze nie mówi?


Czy zdarza się, że Twoje wnętrzności skręcają się ze strachu w ciasne węzły, a gardło nie pozwala oddychać bo kto wie jak zakończy się ten dzień?


Czy w oczach dziecka, gdy ledwo omiotło Cię wzrokiem znów widziałaś siebie jako persona non grata, i myślisz że już dłużej tego nie wytrzymasz?


I to nieustanne pytanie: Dlaczego ja tak mam?

  • Pewnie znasz też poranki i wieczory z tą samą zimną kawą. Walające się zabawki, naczynia i ciuchy. I kilka razy dziennie zachodzisz w głowę – „Skąd znowu tyle prania?”
  • Masz wrażenie, że tylko chodzisz i sprzątasz w kółko, jak ten chomik w karuzeli. I dlaczego Ono ciągle stuka, buczy, szczypie? Głowa Ci pęka, a i coraz częściej zdarzają się chwile, w których wstydzisz się własnych myśli.
  • Pewnie też dobrze wiesz, jak to jest dostawać zamiast zrozumienia, kolejne „dobre rady” od których Cię już tylko mdli. Czy tak?

Przypuszczam, że kilka razy dziennie marzysz o chwili wytchnienia dla samej siebie. O pięciu minutach ciszy, gdy nikt nic od Ciebie nie będzie chciał. Wierzysz, że wtedy odzyskasz spokój godny mistrza Zen. Wszystko sobie w głowie poukładasz, a zegarmistrzowska cierpliwość jakoś się odrodzi. Tak wiele mam, przechodzi przez to każdego dnia. I tak wiele z Nich pragnie, by móc z kimś o tym pogadać. By móc wreszcie z siebie zrzucić to, co ciąży jak worek albo plecak kamieni.
Bez oceniania.
Bez pouczania.
By poczuć ulgę i przez chwilę być oczkiem w głowie życzliwej uwagi, która łagodzi i koi.

A gdyby w dom zagościły:

SPOKÓJ

Wyobraź sobie, że bez względu na wrzawę dookoła stanowisz enklawę ciszy dla swojego dziecka.

PEWNOŚĆ

Pomyśl, jak by to było, gdybyś w trudnych chwilach była dla dziecka jak latarnia morska dla marynarzy, a mądre rady innych stanowiły jedynie blade tło decyzji wynikających z Twojej intuicji.

ENERGIA

Wyobraź sobie, że w swojej codzienności w głowie zamiast pytań i wątpliwości chrzęszczących jak żwir pod oponami, masz wachlarz rozwiązań na różne sytuacje.

Gdybyś była mamą taką jaką chcesz?


  • Mamą wystarczająco dobrą.
  • Mamą najlepszą jak to możliwe.
  • Mamą dzielącą z dzieckiem jego choćby wątły ale pełen ufności uśmiech, podskok czy inną radość czasem widoczną tylko dla Was obu.

Niby proste, a bywa bardzo niełatwe! Dlatego w relacji z dzieckiem, zgodnie z zasadą ratowniczej maski tlenowej, nieustannie najpierw wzmacniamy siebie. I to nie jest egoizm. Egoizmem jest raczej żądanie od innych, by robili coś dla nas wbrew sobie. A Ty! Aby wspierać, potrzebujesz jak każdy rodzic, mieć umocnione wartości którymi chcesz otaczać dziecko. I tu nie ma wyjątków ani taryfy ulgowej! Każdy ma swój zestaw brylantów mocy dla swojej pociechy. I to bez względu na wszystko. Dla niektórych są to: radość, entuzjazm, czułość, energia, akceptacja, moc, zaufanie i inne. Im masz w sobie więcej jasności, tym szybciej odczytujesz co dziecko przekazuje swoim zachowaniem, tym skuteczniej pomagasz mu być zrozumiałym i z coraz większą swobodą dajesz ukojenie jakiego pragnie. Waszą więź budujesz w sposób wyjątkowy.  Wzmacniając siebie dopełniasz obietnicę: „Jestem i będę! Mama!”

*****

Pokażę Ci, jak lepiej rozumieć siebie i łatwiej komunikować się z dzieckiem.

Zrobię to na bazie 4 kroków komunikacji serca M. Rosenberga. Dzięki nim, nauczysz się:

  • posługiwać językiem faktów, zamiast ocen, a to tu często rodzą się napięcia i konflikty;
  • nazywać swoje potrzeby i nie mam tu na myśli rzeczy materialnych. O nie!
  • elastycznie wybierać, co chcesz w danej chwili zrobić, a to daje niezwykłą wolność;
  • prosić, o to co Tobie sprzyja, co Cię wspiera, a gdy trzeba – żądać.
  • z coraz większą lekkością i swobodą być blisko dziecka. Blisko, jak nigdy wcześniej.

Nazywam się Agnieszka Kaźmierczak
Pomagam dzieciom być bardziej zrozumiałymi dla ich troskliwych mam, a mamom cieszyć się pięknem swojego macierzyństwa, nawet jeśli okoliczności są dalekie od wymarzonych.

Moim hasłem przewodnim jest: “U/Słyszeć siebie” bo głęboko wierzę, że dzięki usłyszeniu najpierw siebie, dzięki jasności o co nam chodzi, stajemy się prawdziwi i autentyczni dla relacji z drugim człowiekiem. To jest coś co łączy małych i dużych. 

Rozumiem Twoje trudy i rozterki.

Zawodowo, od ponad 20 lat wspieram dzieci o szczególnych potrzebach rozwojowych i ich rodziców. Pracowałam w ośrodku rehabilitacyjnym, w przedszkolu, w szkole oraz jako niezależny pedagog specjalny/terapeuta. Mam za sobą setki godzin szkoleniowych. Między innymi, w 2013 ukończyłam Kurs dla zaawansowanych z zakresu Psychoterapii Systemowej Indywidualnej, Par, Rodzinnej i Grupowej, wraz z kursami doszkalającymi. Szczególnie ważny jest dla mnie „Systemowy coaching dla rodziców”. Dzięki temu, umiem dostrzec, to co trudne, w szerszym ujęciu różnych zależności. A to ułatwia wprowadzanie potrzebnych zmian. Na stałe. Ponadto, od kilku lat, fascynuję się filozofią komunikacji serca M. Rosenberga. Jej zasady poznałam jako uczestniczka, a następnie asystentka na specjalistycznych warsztatach. To, dzięki komunikacji serca, doświadczam, czym jest głęboki kontakt z drugim człowiekiem. Raz wychodzi mi to lepiej, kiedy indziej mało fajnie. Ale zaakceptowałam to! Bo kształtowanie świadomości siebie to proces, w którym jak każdy, mam prawo być nieidealna. Ważne, by każdego dnia próbować jeszcze raz.

Jeśli masz ochotę poznać mnie bardziej, to:

1. posłuchaj

Kliknij tutaj: Głośny szept.

2. zobacz certyfikaty

Mam za sobą setki godzin szkoleniowych i superwizyjnych:

Kliknij tutaj!

3. poczytaj o doświadczeniu

Mam życiowy przywilej doświadczać pięknych spotkań:

Kliknij tutaj!

Zapraszam Cię bardzo serdecznie.

 A DLA TATY?  KLIKNIJ i zobacz TUTAJ

Poznając i stosując zasady komunikacji serca:

  • osiągniesz spokój wewnętrzny;
  • lepiej poradzisz sobie z codzienną rutyną;
  • przekonasz się, że jesteś najlepszą mamą dla swojego dziecka;
  • zyskasz elastyczność swojego działania, nie tylko, w sytuacjach kryzysowych;
  • zobaczysz nowe, małe i duże sukcesy w ciągu dnia;
  • lepiej odczytasz, co swoim zachowaniem, mówi do Ciebie dziecko.

A wszystko, w uszanowaniu samej siebie i dziecka.

Brzmi jak utopia?

Zgadzam się, bo pamiętam, jak i mnie to zaskoczyło.

Do dziś, jestem urzeczona mocą znajdowania rozwiązań, które są dobre tak dla jednej jak i drugiej strony! I nikt nie musi z niczego rezygnować. Owszem! Poszukiwanie czasem jest trudne, a nawet boli. Jednak jest możliwe.

Nie obiecuję, że będzie łatwo. Ale na pewno WARTO!

krok 1

OBSERWACJA – własne spostrzeżenia pozbawione osądów i interpretacji. Opis tego co widzę, słyszę, czuję, dotykam tak, że nikt nie może powiedzieć „To nieprawda!”


krok 2

UCZUCIA – to, co w danej chwili przeżywam. Informacja o tym, na ile w moim życiu dzieje się dla mnie dobrze. Im częściej doświadczam stanów przyjemnych, tym wiodę życie bardziej spełnione. A im więcej mam w sobie uczuć mniej przyjemnych, tym większy ALARM by zadbać o to co ważne. Inaczej oddalam się od dobrego bycia z sobą i z innymi. Choć, uczucia tak jedne jak i drugie, są w życiu nieodzowne i równie ważne!

krok 3

POTRZEBY – to napęd do działania i wyraz energii życiowej. Cokolwiek robię albo nie robię, mam na celu zadbanie o ważną dla siebie wartość. Tak ja jak i inni, również gdy mówię „nie”. Potrzeby wszystkich są ważne i mogą być, przynajmniej usłyszane i wzięte pod uwagę.

krok 4

PROŚBY – to wyraźne i wprost zwrócenie się o wsparcie, w zadbaniu o swoją wartość/potrzebę, w sposób jaki najbardziej lubię. Prośba przyjmuje odmowę bez uszczerbku dla relacji. Jest konkretna, osadzona w czasie i podlega negocjacjom.

Program

Start: 12.00

  1. Poznajmy się.
  2. Obserwacja – znamiona, użyteczność komunikacyjna.
  3. Świat uczuć jako wyraz wewnętrznego dobrostanu.
  4. Potrzeby uniwersalne, a ich indywidualna realizacja.
  5. przerwa obiadowa
  6. Sztuka wyrażania próśb.
  7. Żądanie w obliczu „nie”.
  8. Empatia na co dzień.
  9. Zakończenie warsztatu i ankieta ewaluacyjna: 19.30

GDZIE:

Poznań,
ul. Marcelińska 62b/23

KOSZT:

10h szkoleniowych 
(w tym przerwa obiadowa) 
230,00pln

ILOŚĆ MIEJSC:

W trosce o komfort,
na spotkanie
zapraszam 8 mam.

KOMU ODRADZAM?
TEN WARSZTAT NIE JEST MOJĄ NAJSZCZĘŚLIWSZĄ PROPOZYCJĄ DLA CIEBIE, jeśli:

    • zdecydowanie wolisz rozmowę w cztery oczy! Wtedy zapraszam - KLIKNIJ TUTAJ.

    • pilnie potrzebujesz przekonać się, że wszystko z Tobą jest w porządku gdy lub właśnie wtedy lub pomimo tego, że wkurzasz się! I że masz do tego prawo jak każdy! Wtedy zapraszam - KLIKNIJ TUTAJ.

    • chcesz natychmiastowych "efektów" potocznie określanych jako "grzeczne/posłuszne dziecko"

    • w codzienności z Twoim maluchem stawiasz na technologię cyfrową. Nie dogadamy się. Nie pukając w takiej sytuacji do mnie zaoszczędzisz swój czas (a i mój za co Dziękuję!) no i swoje pieniądze.

    Często spotykam się z takim zarzutem:


    Empatia i autyzm to chyba dość odważne zestawienie? 
    Czy Komunikacja Serca to znowu jakaś nowa metoda, 
    niczego sensownego nie wnosząca?

    Jestem pedagogiem specjalnym i terapeutą. Dla mnie Komunikacja Serca, to w ogóle nie jest żadna metoda. To filozofia i sposób życia. To decyzja o tym, jak traktuję siebie, innych i wszystko co mnie otacza. Jeśli chodzi o relacje z innymi, to oparcie się na potrzebach, rozumianych jako to, czego pragniemy ale nie jest rzeczą materialną, co swoją drogą było dla mnie fascynująco odkrywcze, prowadzi do obustronnego zrozumienia i zadowolenia. I to bez względu na to czy ktoś mówi, czy nie, czy trochę, czy innym językiem. Bo zobacz, chociaż głosu rzeczywiście czasem nie mamy, to język wyrażania siebie mamy zawsze. Dla mnie to oczywiste, że kontakt budują słowa mniej niż intencje. Stąd, podstawą dla mnie jest, dbanie o własną świadomość i o wchodzenie w kontakt z dzieckiem, któremu zmysły wirują, z jasnością i skupieniem na jego potrzebach. Na tym poziomie, wzmacniam jego zdolności samoregulacyjne. Dopiero potem, w miarę poszerzania i stabilizowania się strefy bezpieczeństwa, dziecko zaczyna być ciekawe i zaczyna się uczyć. Każde inaczej, to oczywiste. I tu, wciąż mając na uwadze najpierw jego stan psychofizyczny, bazując na dekodowanych przeze mnie jego od/uczuciach, szukam czego teraz potrzebuje i dobieram odpowiednią strategię. I tu już jest szerokie morze, tak dla pedagogów jak i dla rodziców, technik i metod do wyboru. Staram się trafiać w tę, która najlepiej zaspokoi aktywną potrzebę dziecka i jego rodzica. Najpierw słucham ich propozycji, dopiero potem, proponuję coś swojego. Chociaż, zawsze mają prawo zdecydowania, że jakiś pomysł nie jest tym najlepszym. Wtedy szukam-y dalej. Ścieżka budowania relacji z dzieckiem, opartej o własną autentyczność emocjonalną, wymaga odwagi. Odwagi, którą ogromnie cenię i lubię. 

    Jestem po to, by Tobie było łatwiej.

    Każdą Twoją niejasność rozwikłam najlepiej jak umiem. Nie zawsze "od ręki"? - Tak też może być. Najważniejsze to zacząć

    Promienieję na wspomnienie 3,5 letniego chłopca. To było kilka lat temu.

    Najpierw, w pracy indywidualnej łapałam sekundy spojrzeń, rozmawiałam głoskami i robiłam ku jego pierwszym w życiu podskokom radości, „wyścigi” w korytarzu. To było niezwykłe. A kilka miesięcy później, przy wejściu w grupę przedszkolną widziałam, JAK PIERWSZY RAZ W ŻYCIU Z KOLEGĄ, układał znane sobie puzzle na dywanie. To była magiczna chwila. Miałam wrażenie, że zapomniał o dorosłych. Zalała mnie radość, a łzy wzruszenia leciały ciurkiem. To był taki moment, gdy trud i sukces mieszają się.

    To efekt współpracy wielu osób, a ja miałam przyjemność być tego pierwszym świadkiem. Ten moment, gdy dziecko swą zaciśniętą na mojej dłoń, pewnego dnia, spontanicznie puszcza i biegnie do rówieśników lub gdy podchodzą do niego inne dzieci. To jest jak prowadzenie przez most, a gdy jesteśmy po drugiej stronie, z czułością i satysfakcją, oddalam się: „To Dziecko, już mnie nie potrzebuje”.

    .